Jak sobie ogrodnik wiosną opryska tak do zimy mieć będzie

Sezon wiosenny w ogrodach i na działkach właściwie się już zaczął. Wykonane w tym okresie prace często procentują przez cały sezon. Osobiście zaczynam od przeglądu opryskiwaczy – a tak, tak, mam ich dwa. Jeden jest przeznaczony do opryskiwania drzew i krzewów, a także warzyw środkami grzybo- lub owadobójczymi, zaś drugi, mniejszy, służy do oprysków chwastobójczych.

Uważam, że dla ogrodu amatorskiego o niewielkiej liczbie drzew owocowych najlepszy jest opryskiwacz plecakowy – obojętne czy z silnikiem, czy ręczny. Taki ręczny służy mi już kilka ładnych lat bezawaryjnie. Faktem jest, że oprysk nim wymaga trochę wysiłku, bo napełniony waży tych kilkanaście kilo a i rączką trzeba trochę pomachać, napędzając pompkę. Przykłady takich opryskiwaczy poniżej.

opryskiwacze

Opryski drzew owocowych

Ponieważ zielsko dopiero zaczyna wyłazić, pilniejsze są opryski drzew. Mam już za sobą oprysk brzoskwiń i nektarynek Syllitem – jest to dla tych drzew kluczowy oprysk zabezpieczający przed kędzierzawością liści. Preparatem miedziowym prysnąłem je ponownie w kilka dni później razem z jabłoniami, gruszami i wiśniami – przed parchem, zarazą ogniową i rakiem pestkowych.

Jabłoń porażona rakiem bakteryjnym

Zaraz po prześwietleniu opryskałem wszystkie drzewa – jabłonki, grusze, śliwy i wspomniane już brzoskwinie – Topsinem, który zabezpiecza przed rakiem bakteryjnym kory, parchem i chroni miejsca cięcia przed infekcją. Należy szczególnie starannie zlać tym środkiem pień.

Niebawem czeka mnie oprysk śliw, na który zwracam szczególną uwagę – często decyduje o wielkości plonu. Pryskam w momencie opadania płatków kwiatowych w godzinach wieczornych środkiem owadobójczym o krótkiej karencji dla pszczół (maksymalnie 6 godzin). Dlaczego? Mój sąsiad jest zapalonym pszczelarzem, a chłopisko z niego potężne…

Pszczoła zapylająca kwiaty

Darowuję sobie natomiast opryski na kwieciaka jabłkowca. W sadach przemysłowych dokonuje się próby na opaskach chwytnych założonych na iluś tam drzewach i gdy robaków jest ileś tam na opasce, to... Potem za kilka tygodni pryska się sad, aby przerzedzić zawiązki owoców. A ja jestem leń – za mnie niech to zrobią robaki – poza tym prześmieszny jest widok sikorek, które dziobem rozgarniają płatki kwiatów, aby wyłuskać larwę kwieciaka.

Jak widać, moje działania różnią się od opisywanych w programie ochrony sadów. Program ten jest adresowany do posiadaczy sadów towarowych o powierzchni wielu hektarów, a nie do działkowicza czy posiadacza niewielkiego ogródka przy domu. Poza tym zebrane owoce zjadam ja sam i moja rodzina...

Ogrodnik Paweł